Urodziny/przyjęcie w stylu USA
Ostatnio mam dziwny syndrom „Zrobię coś w stylu (…)” i tak robię. Oczywiście o zgrozo dla mojego męża, który jak widzi to jak się fokusuje na tym – ma niezłą „polewkę” ze mnie. „Zrobię coś w stylu (…)” – najczęściej to sformułowanie dotyczy organizacji urodzin/przyjęć. I tak się stało. Urodziny w stylu Amerykańskim.

W sumie zaczęło się całkiem niewinnie, bo stwierdziłam, że menu będzie właśnie nawiązujące do przyjęć w USA.
Na słodko:
- Cheesecake
- Brownie
- Placki dyniowe + syrop klonowy
Na słono:
- Burgery
- Tosty z pastrami
- Pałeczki z kurczaka w sosie BBQ
- Sałatka Waldorf
- Muffiny o smaku pizzy
- Hot-Dogi
A skończyło się na tym, że kupowałam czerwone kubeczki (klasyk w USA) i akcesoria nawiązujące do Stanów Zjednoczonych – wykałaczki z flagami, serwetki itp. No po prostu pochłonęło mnie to 😀

Zobaczymy co przyniosą następne urodziny lub inna pobliska okazja 😉
